Skip to content Skip to main navigation Skip to footer

Pięć dni z Pamięciownikiem w Darłowie

Jedna z mieszkanek Darłowa wracała do pawilonu na rynku z kolejnymi fotografiami. Miała zdjęcia z 1945 roku, kiedy przyjechała do miasta, z czasów szkolnych i późniejszej nauki w liceum. Takich historii przez pięć wrześniowych dni przybywało. Dawne fotografie, przechowywane dotąd w rodzinnych albumach, stawały się częścią wystawy opowiadającej o Darłowie widzianym oczami jego mieszkańców.

Od 9 do 13 września na placu Tadeusza Kościuszki stał fioletowy pawilon „Pamięciownik”, mobilna przestrzeń wystawiennicza Centrum Archiwistyki Społecznej. Darłowo znalazło się wśród siedmiu miejscowości wybranych do tegorocznej edycji projektu, o udział w którym ubiegało się 69 miejscowości z całej Polski.

Zasada była prosta. Mieszkańcy przynosili stare zdjęcia, dokumenty i rodzinne pamiątki. Fotografie skanowano, drukowano i umieszczano na osi czasu. Oryginały wracały do właścicieli, natomiast ich cyfrowe kopie i towarzyszące im opisy miały zasilić społeczne archiwum. Ważne było nie tylko to, co przedstawiało zdjęcie, ale również kto się na nim znajdował, gdzie zostało zrobione i jaka historia kryła się za utrwaloną sceną.

Niektórzy odwiedzający wracali po kilka razy, odnajdując w domowych zbiorach następne fotografie. Powstająca w ten sposób wystawa nie miała gotowego scenariusza. Jej treść zależała od tego, czym darłowianie zechcieli się podzielić.

Od pierwszego burmistrza po dancingi w Palomie

Darłowska odsłona Pamięciownika nie ograniczała się do zbierania fotografii. Towarzyszyły jej spotkania historyczne, rozmowy, pokazy filmowe i spacer po mieście. Program połączył powojenne dzieje Darłowa z historią codzienności, literaturą i wspomnieniami o ludziach, którzy współtworzyli miejscową społeczność.

Jedno ze spotkań poświęcono Stanisławowi Dulewiczowi, pierwszemu powojennemu burmistrzowi Darłowa. O jego życiu, pamiętnikach i początkach organizowania polskiej administracji opowiadała Małgorzata Świątkowska w rozmowie prowadzonej przez Joannę Witkowską. W Galerii SKŁO44 pojawili się również potomkowie burmistrza: Justyna, Elżbieta i Mariusz Dulewiczowie. Dzięki ich rodzinnym wspomnieniom historia pierwszych powojennych lat zyskała osobisty wymiar.

Innego dnia powrócono do Darłowa zapamiętanego z restauracji, barów i klubów. Krzysztof Socha rozmawiał o miejscach, które przez lata wyznaczały rytm towarzyskiego życia miasta. Przywoływano dawne lokale, w tym Palomę, Ambrozję, Muszelkę czy Magdalenkę. Dla jednych były to miejsca pracy, dla innych pierwszych randek, dancingów i spotkań ze znajomymi. Dziś część z nich istnieje już tylko na fotografiach i we wspomnieniach.

To właśnie codzienność okazała się ważnym tematem Pamięciownika. Nie tylko wielkie wydarzenia, nazwiska i daty, lecz także dawne zakłady pracy, szkolne klasy, sklepy, rodzinne uroczystości i ludzie spotykani przed laty na tych samych ulicach.

Darłowo śladami Tyrmanda

Osobne miejsce w programie zajęła literatura i związki Leopolda Tyrmanda z Darłowem. Teatr Antrakt przygotował czytanie fragmentów „Siedmiu dalekich rejsów”. W Ewę wcieliła się Karolina Mrozińska, narratorką była Magdalena Lokś, natomiast rolę Nowaka przyjął Marcel Woźniak, pisarz i biograf Tyrmanda.

Woźniak uczestniczył również w sobotnim spacerze literackim. Razem z Magdaleną Burduk, Krystyną Różańską i Renatą Potomską oprowadzał uczestników po miejscach związanych z pisarzem oraz bohaterami jego powieści. Podczas spaceru przypomniano także postacie Stanisława Dulewicza, Ruth Rauffus i Józefa Muchy oraz historię awangardowej grupy Łódź Kaliska, której początki wiążą się z ulicznym happeningiem w Darłowie w 1979 roku.

Dopełnieniem programu były pokazy filmowe w Kinie Bajka. Publiczność mogła obejrzeć „Filipa” oraz „Naprawdę wczoraj”, film z 1963 roku związany z twórczością Tyrmanda i kręcony również w Darłowie. Projekcjom towarzyszył udział Marcela Woźniaka.

W programie znalazła się ponadto rozmowa o reportażach dotyczących powojennego Pomorza pod hasłem „Jak zdobywaliśmy Pomorze”, z udziałem Anny Popławskiej i zaproszonych gości. Była to okazja, by na historię regionu spojrzeć także przez doświadczenia ludzi, którzy po 1945 roku znaleźli się w nowej rzeczywistości.

Biały Koncert. Pamięci tych, którzy odeszli

Finałem pięciodniowego Pamięciownika był Biały Koncert, zorganizowany 13 września w Kinie Bajka. Wystąpili artyści Operetki Wrocławskiej, a jego formułę oparto na połączeniu muzyki ze wspomnieniami o zmarłych mieszkańcach Darłowa.

Organizatorzy zachęcali uczestników, aby zamiast tradycyjnego biletu przynieśli fotografię kogoś bliskiego, kogo nie ma już wśród żyjących. Chodziło o przypomnienie osób, które swoją pracą, działalnością społeczną lub po prostu codziennym życiem tworzyły historię miasta. Kolor biały miał symbolizować pamięć, szacunek i wolność.

Koncert odwoływał się do polskich piosenek śpiewanych od czasów powojennych. Muzyka stała się dopełnieniem opowieści o kolejnych pokoleniach darłowian.

Historia, która nie powinna wrócić do szuflady

Przygotowania do Pamięciownika rozpoczęły się znacznie wcześniej. Już 31 marca w Galerii Rybackiej i Marynistycznej SKŁO44 odbyło się spotkanie poświęcone tworzeniu archiwum społecznego. Mieszkańcy przynieśli wtedy pierwsze pamiątki. Wśród nich znalazł się odręcznie prowadzony zeszyt Zrzeszenia Kupców Miasta Derłów, dokumentujący działalność miejscowych przedsiębiorców w latach czterdziestych.

Patrycja Kaffke, wnuczka pierwszego powojennego organisty i założyciela dwóch miejskich chórów, przekazała z kolei dyplom, który jej dziadek otrzymał w 1977 roku od papieża Pawła VI z okazji pięćdziesięciolecia pracy zawodowej.

Takie dokumenty pokazują, że część wiedzy o powojennym Darłowie wciąż znajduje się w prywatnych zbiorach. Bez ich udostępnienia wiele nazwisk, wydarzeń i szczegółów miejskiej codzienności może z czasem zniknąć z pamięci.

Organizatorem ogólnopolskiego Pamięciownika było Centrum Archiwistyki Społecznej, a partnerem lokalnym Darłowski Ośrodek Kultury im. Leopolda Tyrmanda. W przygotowanie darłowskiej odsłony włączyły się także Miasto Darłowo, Miejska Biblioteka Publiczna im. Agnieszki Osieckiej oraz Teatr Antrakt.

Wrześniowy pawilon już zniknął z rynku, ale przedsięwzięcie miało od początku dalszy cel: digitalizację zgromadzonych materiałów i rozwój Cyfrowego Archiwum Społecznego Miasta Darłowa.

To zadanie ważniejsze niż sama pięciodniowa wystawa. Wraz z odchodzeniem najstarszych mieszkańców ubywa świadków pierwszych powojennych lat. Fotografia bez opisu pozostaje obrazem, lecz gdy zabraknie kogoś, kto pamięta widoczne na niej osoby i miejsca, część jej historii przepada.

Pamięciownik przypomniał, że historia Darłowa nie mieści się wyłącznie w muzealnych gablotach i miejskich kronikach. Wciąż jest obecna w prywatnych albumach, szufladach i pamięci mieszkańców. Teraz chodzi o to, aby zapisane we wrześniu wspomnienia nie podzieliły losu fotografii, o których istnieniu nikt już nie pamięta.

image_pdfPobierz stronę do PDF